marca 26, 2014

Domowy ogródek

Naprawdę chciałam udokumentować proces twórczy, ale... jednak rozwój zdarzeń był tak dynamiczny, że musiałam cały czas działać. Poczuliśmy wiosnę i zachciało nam się ogródka! (mamy balkon, i to niezbyt pokaźny) Kupiliśmy sobie nasionka, ziemię, podkład z kokosa, torfowe doniczki... i do dzieła.

Nawsadzaliśmy chyba 50 małych doniczek.  Takie małe rączki mają taki przerób!!! Ja poupychałam ziemię do doniczek, a w tym czasie raz dwa małe rączki porozdzierały torebki i ciap - ciap - ciap powtykały nasionka. Te torfowe doniczki mają ten plus, że potem można je od razu wsadzić do dużej doniczki czy skrzynki i obsypać ziemią. Bez konieczności przesadzania roślin - co zdecydowanie ułatwia sprawę i zwiększa szansę na dalszy rozwój rośliny. Rośliny oznakowaliśmy patyczkami takimi jak po lodach (do kupienia w papiernikach, w paczkach po 100 sztuk za kilka złotych).



Wsadziliśmy groszek, groszek pachnący i nasturcję pnącą - docelowo będą się pięły po balkonie. Powsadzaliśmy dużo lobelii wiszącej - może urośnie, to nam przyozdobi balkon.W celach typowo konsumpcyjnych zasialiśmy bazylię, miętę, lubczyk, pietruszkę, koperek, szczypiorek... Codziennie obserwujemy, co nam wyrosło. Do tego od babci dostaliśmy super książkę z serii Świat w obrazkach - "Mali ogrodnicy" - która jest w kółko czytana. Mamy w planie na przykład Pana Trawnika z tej właśnie książki.



Jeśli nie byliście do tej pory zapalonymi ogrodnikami, to zawsze stać się możecie. Jaka to fajna zabawa :) Wystarczy ziemia, doniczki i odpowiednie roślinki - my mamy balkon od południowo wschodniej strony, stąd nasze wybory. Jeśli nie macie balkonu, to i parapety można zapełnić. Zaś jeśli macie ogród... to wam zazdroszczę ;)



My zaczęliśmy dwa tygodnie temu, trochę za wcześnie, więc wszystko jeszcze przed wami. Groszek jest na przykład 6 tygodniowy... a przed 15 maja nic na balkon nie wystawię....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 mama wymysla , Blogger